na luzie – wesele Agaty i Piotra

Autor: Joanna Bednarczyk – Ślubna Pracownia Warszawa

To wesele żyło własnym życiem. Bez nadęcia, bez nerwów i pośpiechu. Pełen luz :).

Swobodna koszula, sportowa marynarka i spodnie za kolano – czy to może być strój Pana Młodego? Oczywiście. Podczas tego wesela wszystko było możliwe.

Ale najpierw odbył się ślub. Państwo Młodzi podjechali swoim sportowym kabrioletem marki Audi pod kościół. Piotr w eleganckim garniturze i w kapeluszu, Agata w pięknej sukni, z delikatnym welonem i nowoczesną wiązanką… no właśnie, gdzie jest wiązanka?  Została w domu! Nic to, przecież mamy koordynatora… pod koniec mszy wiązanka była już w dłoni Panny Młodej. Ślub, życzenia, prezenty, ups… stłukła się butelka z wybornym winem. Szkoda, ale jak to mówią, na szczęście, bo zgodnie ze staropolskim zwyczajem im więcej stłuczonego szkła w dniu ślubu, tym lepsza wróżba dla Młodych. Jedziemy do sali.

aip3

Wesele zorganizowaliśmy w drewnianej karczmie z ogrodem. Muzyka – dj i zespół, na zmianę. Barman, pyszne drinki, fontanny czekoladowe. Jest strasznie gorąco, w końcu trafiła się upalna sobota, nieliczna jak dotąd w tegorocznym sezonie ślubnym. Ciepłe posiłki, szkoda, że nie było chłodnika i lodów na deser, ale jedzenie wyborne.

Pierwszy taniec – ku zaskoczeniu, Młodzi przygotowali układ do piosenki Depeche Mode. Z późniejszym tańcami gorzej, puki nie zaszło słońce, w karczmie było za gorące na zabawę. Goście przenieśli się pod parasole. Wesele na dobre rozpoczęło się o 22. Wtedy odbył się fenomenalny, kilkuminutowy pokaz fajerwerków. Gośce przez cztery minuty śpiewali „sto lat”, na na koniec „gorzko, gorzko”. Nie przepuścili Młodym, mimo że Ci się odgrażali, że nie chcą.

aip

Skoro zrobiło się już ciemno i chłodniej, pora zacząć zabawę na całego i tu niespodzianka. Znika Pan Młody, aby po chwili pokazać się w całkowicie nowym wydaniu. Panna Młoda przebrała się dopiero po oczepinach. Krótka sukienka – jaka ulga, w końcu chłodniej. Na weselu przeważali znajomi, dlatego nie było mowy o biesiadzie za stołami, ani dostojnym balu. Panowie pozdejmowali krawaty, część, podążając tropem Piotra, przebrała się w nieoficjalne stroje. Impreza w najlepsze trwała do 4 nad ranem… Oj, działo się :). Goście będą mieli co wspominać.

Reportaż filmowy ze ślubu i wesela do obejrzenia tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *