ślub humanistyczny jako rite de passage

Pustość formuły ślubu cywilnego, obdarcie go z duchowości i wzniosłości, a wręcz sprowadzenie do zawarcia urzędowego kontraktu doprowadziło, że pojawił się obecnie nowy rodzaj ślubu. Mowa o ślubie humanistycznym, który w Polsce pierwszy raz odbył się w 2007 roku z inicjatywy Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów. Podążając za argumentacją Mariusza Agnosiewicza, założyciela i prezesa stowarzyszenia, przeanalizujmy, w jaki sposób śluby humanistyczne wypełniają lukę w ślubach świeckich i pozwalają na nadanie im duchowości oraz czy zasługują na miano współczesnych ślubnych rytuałów przejścia. Cytując Agnosiewicza:

„1. Co do istoty, ślub cywilny jest jedynie formalizacją węzła z delikatnym odcieniem ceremoniału, nie jest natomiast — z antropologicznego punktu widzenia — klasycznym rytuałem przejścia, czyli ceremonią odciskającą w psychice jej podmiotów pewien doniosły fakt wiążący się z fundamentalną zmianą w życiu danych jednostek. Stąd też wielu niewierzących woli pozostać w Kościele dla samego pustego (dla nich) rytuału ślubnego czy pogrzebowego niż pozbawiać się go, gdyż ślub cywilny nie jest alternatywą dla ślubu kościelnego. Dla bardzo wielu osób ceremonia cywilna jest zbyt płytka i licha, by zadowalała ich estetycznie i emocjonalnie. Dopiero ślub humanistyczny jest taką alternatywą.

2. Ślub cywilny jest nie tylko płytki, ale i przeraźliwie szablonowy. Niektórzy muszą walczyć nawet o to z urzędnikiem, aby puścił coś innego niż Marsz Mendelssohna. Ślub humanistyczny jest całkowicie nieszablonowy. Można w nim w pełni wyrazić swoją osobowość i pragnienie takiej a nie innej estetyki. Ceremonia ma być dopasowana do potrzeb głównych jej aktorów, nie zaś aktorzy podporządkowani ceremonii. Młodzi są współreżyserami takiej ceremonii. A sama ceremonia jest małym dziełem sztuki. Od strony rytualnej i symbolicznej taką uroczystość kształtują głównie sami zainteresowani. Oczywiście clue tej personalizacji jest przysięga. Całkowicie nieszablonowa. Młodzi sami sobie wymyślają do czego się wzajem siebie zobowiązują. Mogą przysięgać sobie wzajemnie to samo, albo każde z nich może inną przysięgę wypowiedzieć.

3. Ślub cywilny jest w zasadzie wyprany z treści ideologicznych. Natomiast humanistyczny, jak nazwa wskazuje, związany jest z ideologią humanistyczną. To ideologia antropocentryczna — człowiek i ludzkie wartości umieszczone są w centrum. Człowiek jednak nie abstrakcyjny, mityczny, lecz konkretny. Z jego systemem konkretnych wartości, bagażem doświadczeń i pragnień. Dla nas oczywiście ten czynnik jest w zasadzie najważniejszy”¹.

W przeciwieństwie do szablonowych ślubów cywilnych, śluby humanistyczne mają zbliżać się do rite de passage dzięki ich zindywidualizowaniu. Są dopasowane do oczekiwań narzeczonych, a przebieg uroczystości ma mieć dla nich znaczenie duchowe, ma być głębokim przeżyciem. Stąd możliwy jest dowolny dobór elementów ślubu, przestrzeni gdzie się on odbywa, treści przysięgi i dopasowanie przebiegu do emocjonalnych potrzeb państwa młodych. Jednak czy to wystarczy, aby taki ślub przyrównać do prawdziwego obrzędu przejścia? Nad tym zastanawia się Joanna Tokarska-Bakir, autorka między innymi wstępu do Obrzędów przejścia Arnolda van Gennepa. Według Tokarskiej-Bakir, w przypadku ślubu humanistycznego nie możemy mówić o prawdziwym rytuale przejścia, bowiem nie jest to rytuał społeczny a prywatny. Zapytana przez dziennikarkę, opisującą przebieg pierwszego polskiego ślubu humanistycznego powiedziała:

„Istota rytuału to między innymi fakt, że jest on zastany. Włączenie we wspólnotę tych, którzy go przeszli, odbywa się automatycznie, przez zgodę na cudzy język. Jeśli natomiast jest to język prywatny, bo sami sobie rytuał wymyślamy, to choć tego pragniemy (świadczy o tym nasze przystąpienie do rytuału), w żadną wspólnotę się nie włączamy, bo nikogo oprócz nas w niej nie ma”².

Kolejnym elementem, który oddala ideę ślubu humanistycznego od rite de passage jest fakt, że prawdziwy rytuał zawsze odnosi się do mitu, a tenże jest ustanowiony przez boga. Cytując argumentację Tokarskiej-Bakir, podaną w artykule pt. „Mit ręką ludzką uczyniony” autorstwa Anny Zawadzkiej, ślub humanistyczny odnosi się do takiego mitu,

„że człowiek jest samowystarczalny, jest sobie twórcą i tworzywem, lekarzem i lekarstwem. W dużej mierze jest, ale to niecała prawda o człowieku”².

Jak to określiła antropolożka, jest to mit, przy którym kombinowali ludzie, przez co jest wątpliwy

i niebezpieczny. W przypadku ślubu kościelnego, gdzie możemy mówić o prawdziwym rytuale, występuje inna sytuacja

„To z kolei mit o przynależności do wspólnoty, do czegoś większego od podwojonej jedności”².

Podążając za argumentacją Tokarskiej-Bakir, nie można ślubu humanistycznego nazwać rite de passage. Jest to owszem wyjątkowa ceremonia, która w zestawieniu z przyziemnym ślubem cywilnym, daje możliwość duchowych przeżyć w dniu ślubu. Jednak, nie spełnia kryteriów obrzędu przejścia, z charakterystycznym wyłączeniem, próbami i ponownym włączeniem do społeczności.

Podsumowując, poszukiwanie rite de passage we współczesnym ślubie i weselu było ciężkie, choć nie zakończyło się fiaskiem. Pojedyncze elementy znajdziemy w okresie narzeczeństwa, kiedy to narzeczeni przygotowują się do tej ważnej uroczystości. Rytuał oczywiście pojawia się też podczas ślubu kościelnego, mimo że dla wielu osób jest to rytuał pusty, gdzie przeważa forma nad treścią. Ale przytaczając słowa Tokarskiej-Bakir ze wstępu do Obrzędów przejścia van Gennepa, to raczej w nas, ludziach drzemie problem „pustości” rytuału. Tak mocno staliśmy się dziećmi rozrywki i tak dalece oddaliliśmy się od rytuału, że przestaliśmy rozumieć znaczenie jego „powtarzalnych zachowań i niejasnej celowości”.

Przypisy:

1. M. Agnosiewicz, Ślub humanistyczny – FAQ. Dostępny w Internecie: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6015/q,Slub.humanistyczny..FAQ

2. A. Zawadzka, Mit ręką ludzką uczyniony. Dostępny w Internecie: http://wyborcza.pl/1,87648,4803100.html

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *