o kultywowaniu tradycji – zaręczyny

Przejdźmy teraz do kwestii tradycji polskiej we współczesnych ślubach i weselach. Jednymi z najszerszych opracowań tradycji weselnych są dzieła Zygmunta Glogera Obchody weselne oraz Obrzęd weselny polski z pieśniami i przemowami. Przyjrzyjmy się zatem, jakie elementy tradycji i w jakiej formie przetrwały po dziś dzień podczas uroczystości ślubno-weselnych. Nie będę tutaj drobiazgowo opisywać wszelkich zwyczajów i elementów tradycyjnych. Skupię się głównie na elementach, które przetrwały do dzisiaj, bądź ich echo jest słyszalne we współczesnych zachowaniach.

Rozpocznijmy tę krótką analizę od zaręczyn i narzeczeństwa.

Nie będziemy sięgać aż do czasów średniowiecza, kiedy to kawaler porywał swoją wybrankę, ani późniejszych, gdy rodzina młodzieńca musiała wykupywać pannę z jej domu. Przyjrzyjmy się późniejszemu okresowi, kiedy to powstała instytucja swata, a zwyczaje w kwestii oświadczyn i narzeczeństwa zaczęły się cywilizować.

Rolę pośrednika w zaręczynach obejmował swat (inaczej zwany mówcą weselnym, faktorem, zapytuśnikiem, dowiedzinem, żercą albo jak podaje Gloger dziewosłębem lub rajkiem), bądź swatka czy inaczej swacha lub swachna, choć powszechnie uważano, że pary kojarzone przez kobietę będą nieszczęśliwe. Swat pośredniczył pomiędzy kawalerem, a rodziną panny i przeprowadzał swoisty wywiad, zwany w zależności od regionu oględami, opartami, zmówinami, prześpiegami czy zwiadami. Znamienne, że przy negocjacjach, nikt nie pytał wybranki o zdanie. Co najwyżej, w negocjacjach mogła przeszkodzić wyraźna nienawiść panny do kawalera. Brak uczuć nie stanowił problemu przy swataniu. Kiedy swaty zostały przyjęte, kawaler wybierał się w otoczeniu muzykantów i rodziny do wybranki na oficjalne zaręczyny, różnie zwanych w poszczególnych województwach. Cytując Glogera:

„Mamy więc zaręczyny zwane u ludu we wschodniej Polsce zaruczynami; jest to nazwa najogólniejsza, pochodzi od zaręczenia wzajemnego dwojga ludzi. Mamy zrękowiny czyli rękowiny, rukowyny (nad Dniestrem). Nazwa ta bierze początek od starego zwyczaju wiązania rąk podłużnym płótnem, które stad nazwano ręcznikiem, wiązanie to zowie się rękowaniem. W niektórych okolicach Wielkopolski zrękowiny zowią zrędzinami, co powstało z wyrazu rędzić, oredzić. Na Kujawach zaręczyny zowią zdawinami i pierscionkami; prosząc na zaręczyny mówią <<prosimy na pierścionki>>; pierwsza nazwa poszła od wzajemnego zdawania się narzeczonych sobie, druga od obrzędu z pierścionkami. Prawie wszędzie znaną jest nazwa zmówin, mianowicie nad Wartą, Bzurą, Niemnem i Berezyną”¹.

Od tego momentu para mogła oficjalnie się ze sobą spotykać, rozmawiać, a umowa zawarta pomiędzy rodzinami nie mogła być przez narzeczonych zerwana.

Obecnie z tych zwyczajów niewiele pozostało. Teraz role się odwróciły. Wprawdzie często praktykuje się, że przyszły pan młody przyjeżdża do rodziców wybranki, aby prosić ojca o rękę córki, jednak przeważnie jest to gest symboliczny, choć zdarza się, że dla niektórych nawet kontrowersyjny. Rodzice nie mają możliwości odmowy, bowiem decyzja została już podjęta pomiędzy panną i kawalerem. Wprawdzie forma samych oświadczyn nawiązuje do tradycyjnych zwyczajów, gdy to rodzice decydowali o wydaniu córki, jednak rodzice zostają postawieni przed faktem dokonanym. Ponadto coraz częściej zdarza się, że rodzice dopiero tuż przed weselem dowiadują się o zaręczynach swoich dzieci, nie znając wcześniej wybranka i jego czy jej rodziny. Nie jest też rzadkością, że to wyemancypowane kobiety wychodzą z propozycją małżeństwa, co niegdyś było niedopuszczalne.

Warto jednak zaznaczyć, że pozostała rola swata. Oczywiście osoba ta nie ma już takich funkcji jak dawniej, a przede wszystkim nie pośredniczy między rodzinami. Teraz swataniem zajmują się znajomi kawalera czy panny, urządzając imprezy, na których Ci mogą się poznać. Inną formą kojarzenia ludzi zajmują się biura matrymonialne, czy portale randkowe w Internecie.

Wiele elementów zaręczyn, które pozostały z dawnych czasów, znajduje się w sferze językowej. Takie powiedzonka jak „przyjść z wódką”, ”dostać kosza”, „dostać arbuza” są nadal potocznie używane, choć ich znaczenie się delikatnie zmieniło. Nie dotyczy już stosunku kawalera do rodziny panny, a raczej bezpośrednich stosunków między młodymi.

Kolejnym elementem, który nierozdzielnie wiązał się z oświadczynami i nawet obecnie jest nieodłącznym symbolem zaręczyn był pierścionek. Jak pisze Gloger

„Już u starożytnych ludów znane są zaręczyny jako uroczysta obietnica zamężcia. (…) Pierścień już w starożytności był godłem wiary, stąd przy zaręczynach stal się godłem wiary obiecanej, tak jak w obrzędzie ślubnym godłem wiary zaprzysiężonej, a zamiana obrączki (witki) ślubnej usymbolizowaniem wzajemnej przysięgi”¹.

Wcześniej, szczególnie na wsi, praktykowano nakładanie dziewczynie nowego wianka na głowę. Jednak później około XVII wieku ten zwyczaj, szczególnie w bogatszych rodzinach i wyższych sferach społecznych, zastąpiony został ofiarowaniem pierścionka. Tak jak obecnie, pierścionek zobowiązywał narzeczonych do wierności i był znakiem dla innych osób, że panna jest już „zajęta”. Oczywiście współcześnie znacznej zmianie uległ cały rytuał, podczas którego panna była obdarowywana pierścionkiem. Ograniczono rolę rodziny do minimum i usunięto wszelkie symboliczne elementy. Często pierścionek przyszła panna młoda sama wybiera sobie w sklepie, a partner tylko za niego płaci. Zmniejszyło się również znaczenie magiczne wręczanego pierścionka, a szeroki wybór kamieni szlachetnych, które niosły za sobą pewien komunikat, ograniczony został do brylantów (a w tańszej wersji cyrkonii). Rzadkością jest, aby narzeczona dostawała pierścionek zaręczynowy z innym kamieniem, a jeśli nawet tak się zdarza, nad kwestiami magicznymi przeważają kwestie estetyczne.

Przypisy:

1. Z. Gloger, Obrzęd weselny polski z pieśniami i przemowami, „Księgarnia Polska” J. Sikorskiej, Warszawa 1901, s. 84-86.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *