francuskie wesele – wyścig z czasem

Autor: Ania Pietruszka – Ślubna Pracownia Trójmiasto

fot. Patrycja Sołtan Vision Studio

Przyszła Para Młoda zgłosiła się do nas ok. 20-go kwietnia br. mając już zarezerwowany termin w Urzędzie Miasta na dzień 4 czerwca. Wesele miało odbyć się w namiocie na plaży w Sopocie przy hotelu Sofitel Grand, ponieważ to właśnie ten hotel miał dostarczyć catering na uroczystość. Wesele odbywające się w Polsce miało być weselem francuskim, (¾ gości to Francuzi). Para Młoda oczekiwała francuskiego menu i kolorystyki dekoracji.

Niby nic trudnego gdyby nie to, że pozostało bardzo mało czasu a oczekiwania były dość duże. Tylko dzięki zaangażowaniu i ścisłej współpracy wielu firm a szczególnie dyrekcji i managerom Grand Hotelu udało się zorganizować wszystko na czas. Ktoś może zapytać się co tak trudnego jest w postawieniu namiotu i zrobieniu takiego wystroju? Tą trudnością jest SEZON NAD MORZEM.

Ciepły, słoneczny weekend, plaża pełna turystów, którzy bardzo chętnie zaglądali w każdy kąt, bynajmniej nie po to aby nam pomóc. Wyobraźcie więc sobie ekipę stawiającą namiot, która musi mieć oczy naokoło głowy aby nie zrobić nikomu krzywdy a przecież stawianie metalowej, ciężkiej konstrukcji wymaga skupienia i dokładności.

Tego typu namiot ma określone wymogi, a szczególnie na plaży: musi mieć stabilną podłogę, zrobione dojście łączące deptak z namiotem tak aby goście mogli dotrzeć na uroczystość bez konieczności zapadania się w piachu, musi mieć toaletę przyłączoną bezpośrednio do namiotu aby nie miały do niej dostępu osoby postronne. Cały teren wymagał ogrodzenia, żeby uniknąć wizyt nieproszonych gości podczas wesela.

Kolejnym problemem było samo dotarcie do plaży, na którą nie mają prawa wjazdu żadne samochody po godz. 9 rano. Tak więc panowie z firmy namiotowej zmuszeni byli przywieźć wszystkie elementy wcześnie rano dzień przed weselem. Niestety nie można było rozpocząć pracy wcześniej ze względu na cenę wynajmu tej plaży (dość wysoką za każdy dzień). Jak pracochłonne jest stawianie takiego namiotu na plaży wśród rzeszy turystów niech świadczy fakt, że namiot przekazano cateringowi i dekoratorom dopiero o godz. 15-tej w dniu wesela. Gotowy na przyjecie gości miał być o godz. 18-tej.

Całym przygotowaniom towarzyszyło duże napięcie i stres – czy zdążymy z wszystkim na czas? Kelnerzy dwoili się i troili aby wszystko było idealnie przygotowane, wykonywali swoją pracę tak aby przy tym nie przeszkadzać dekoratorom, którzy mieli równie trudne zadanie do wykonania biorąc pod uwagę czas, który nam pozostał.

Chyba nigdy nie zapomnę jak pomagałyśmy dekoratorom przebijać się przez tłumy turystów na odcinku ok. 200 metrów niosąc gotowe kompozycje kwiatowe. Nie mogłyśmy pozwolić sobie na żadne potknięcie aby piękne dekoracje nie wylądowały w piachu. Prawdziwa droga przez mękę.

Godzina 17.45 – WSZYSTKO GOTOWE, odetchnęliśmy z ulgą.

Ale to tylko jedno z utrudnień dot. tego ślubu i wesela. Jakież było moje zdziwienie i przerażenie kiedy dzwoniąc do urzędu pod koniec kwietnia dowiedziałam się, że żadnej rezerwacji dla tej pary nie mają. Nie są złożone potrzebne dokumenty, a para młoda nie była w ogóle w urzędzie. Nie było sensu dochodzić w jaki sposób doszło do takiej sytuacji. Musiałam szybko działać.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami minimalny okres oczekiwania na ślub od momentu złożenia dokumentów to jeden miesiąc i jeden dzień. Nam pozostało 37 dni. Sprawy nie upraszczał wybuch wulkanu na Islandii i odwołanie lotów na terenie Europy. Udało mi się przekonać urzędników aby, biorąc pod uwagę zaistniałą sytuację, przyjęli rezerwację tego terminu i wyrazili zgodę na dostarczenie na razie skanów dokumentów drogą mailową. Para Młoda musiała napisać prośbę o skrócenie okresu oczekiwania i ostatecznie udało im się dotrzeć do urzędu z oryginałami dokumentów dopiero w połowie maja. Ostatecznie ślub odbył się w sali narad urzędu w godzinach wieczornych bo sala ślubów była zajęta.

Po ślubie Państwo Młodzi i goście pojechali na plenerowy, poślubny bankiet zorganizowany przed hotelem.

Jak widzicie, życie konsultanta ślubnego nie jest łatwe. Często stajemy przed sytuacjami, które wydają się być bez wyjścia, a my staramy się je znaleźć, aby pomóc Parom Młodym.

Wesele w rezultacie było bardzo udane, wszystko funkcjonowało bez zarzutu.


Sami oceńcie jak wyglądał nasz namiot bankietowy.


Usłyszeliśmy dużo słów uznania od gości i wiele podziękowań od obsługi kelnerskiej za pomoc. Niestety, nie doczekaliśmy się ani jednego słowa podziękowania ze strony Pary Młodej.

Smutne, ale czasami i tak bywa.

Zdjęcia z tej uroczystości możecie również obejrzeć na naszej stronie.

8 komentarzy
  1. Pięknie! Znowu gratulacje! 🙂
    A to, że para młoda nie dziękuje – to świadczy o ich kulturze osobistej a tej niestety często brakuje ludziom, którzy mają duże pieniądze i wymagają cudów, które my konsultanci ślubni w końcu spełniamy 🙂 Nam też pare razy się zdarzyło właśnie, że PM nie powiedziała „dziękuję” podczas gdy goście byli zachwyceni, obsługa ( hotelu, inni podwykonawcy ) pod wrażeniem naszej pracy, wysiłku a sami także potrafimy ocenić czy coś się udało czy nie.
    Zyczę jak najwięcej świetnych wesel i wspaniałych par młodych, które będą potrafiły docenić Wasz wysiłek.

  2. Fajnie wyszlo… mysle ze coraz wiecej bedzie klientow z zachodu oraz i Polskie mlode pary z czasem beda siegac czesciej po uslugi jak wyzej… mysle ze to nie podziekowan od pary mlodej powinniscie Panstwo szukac ale wlasnie gosci, ktorzy nie wiadomo ale moga wrocic z kolejnym zamowieniem! Pozdrawiam

  3. Możliwe. W naszym oddziale też mieliśmy w tym roku francuską parę. Współpraca nie zawsze była usłana różami i mimo naszych starań, aby ratować wiele sytuacji wynikających z winy samych Klientów, na koniec usłyszeliśmy głównie narzekanie. Ale taka nasza praca. W dniu wesela odpowiadamy za wszystko, niezależnie, czy w trakcie przygotowań należało to do naszych obowiązków, czy było działaniami samych Klientów, często podejmowanymi za naszymi plecami i nie konsultowanymi :(. Czasem oczekuje się od nas, że powinniśmy posiąść umiejętność czytania w myślach 😉

  4. Piękny ślub! Jeśli chodzi o zakończenie – Francuzi nie bez powodu są nazywani najbardziej arogancką nacją na świecie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *