to był ślub – Ania i Marcin

Autor: Ania Pietruszka – Ślubna Pracownia Trójmiasto

Anię poznałam w maju poprzedniego roku, ale właściwie to Ania poznała mnie już w styczniu na targach ślubnych :). Muszę się przyznać ze skruchą, mimo iż jest piękną kobietą, to jednak w natłoku osób odwiedzających nasze stoisko podczas targów, niestety jej nie zapamiętałam.

Pierwsze spotkania odbyły się tylko z Anią ponieważ tajemniczy narzeczony pracował poza granicami Polski. Wiedziałam, że jest bardzo wymagający i ma dokładnie określone oczekiwania. Gdy spotkaliśmy się z obojgiem, Marcin okazał się być bardzo sympatycznym facetem, konkretnym i rzeczowym. Dokładnie wiedziałam czego oczekuje, ale pomysłodawczynią w głównej mierze była Ania. Marcin ustosunkowywał się do naszych pomysłów w sposób krótki – „tak” albo „nie”.

W gruncie rzeczy ilość pomysłów padających ze strony przyszłej Panny Młodej przerosła wszystkie nasze oczekiwania. Niemalże każdy mail czy telefon to nowy pomysł do przemyślenia, poszukania i propozycje konkretnych rozwiązań. Wesele miało być eleganckie i klasyczne, ale najważniejsze było, aby rodzice i goście byli zadowoleni.

Mieliśmy zorganizować wiele atrakcji, ale nie wykraczających poza normy dobrego smaku. Aby zagwarantować niepowtarzalną atmosferę ślubu, zaproponowaliśmy oprawę muzyczną w wykonaniu 30-osobowego Chóru Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku. Zaś na życzenie Ani trębacz zagrał „Ave Maria”.

Dekoracja zarówno kościoła jak i sali weselnej w kulach z białych goździków dopełniła wspaniały obraz całości.

W hotelu, gdzie Młodzi dokonali rezerwacji, mieliśmy do dyspozycji dwie sale połączone korytarzem. Obie na podłodze miały wykładzinę dywanową, więc musieliśmy zorganizować w jednej z nich parkiet, a także tak rozplanować rozstawienie bufetów, aby połączyć obie sale. Tak więc w łączniku wylądował bufet z owocami, słodkościami i napojami oraz czekoladowa fontanna, wokół której gromadziło się sporo gości. Do ich dyspozycji był również Wedding Bar.

Aby zapewnić wszystkim chwilę oddechu po obiedzie, zanim ruszą w tany, zagrał duet „saksofon i piano”. Przed oczepinami odbyła się prezentacja zdjęć Ani i Marcina pod wybrany przez nich podkład muzyczny. W nocy miały być jeszcze fajerwerki, ale nie udało się tego załatwić. Mimo usilnych starań z naszej strony gmina nie wyraziła zgody na pokaz sztucznych ogni po godz. 22. A cóż to za frajda oglądać sztuczne ognie gdy jest jasno.

Zarówno ślub jak i wesele odbyło się bez żadnych nieprzewidzianych zdarzeń, jedynie w trakcie przygotowań pojawiły się problemy z noclegiem dla gości. W hotelu równocześnie odbywały się dwa wesela na różnych poziomach i, o ile dla naszych gości mieliśmy zarezerwowaną odpowiednią ilość pokoi, to jednak druga para nie zadbała o zapewnienie noclegów i stanęła przed dylematem co dalej. Jednak przy dobrej współpracy z managerami hotelu oraz zrozumieniu sytuacji ze strony Ani i Marcina, udało się tak rozlokować gości, że wystarczyło miejsca dla wszystkich.

Trochę gimnastyki wymagał jeszcze sam start wesela, ponieważ obie Pary Młode z gośćmi miały przyjechać w tym samym czasie do hotelu. Musieliśmy przypilnować, żeby goście trafili do odpowiednich sal i aby uzyskać ok. 30-45 minutowy odstęp w wydaniu obiadu. Ponieważ tylko nasza para miała opiekunów wesela, dlatego to do nas zwrócili się managerowie hotelu z prośbą o pomoc.

W związku z tym fotografowie zabrali Anię i Marcina na krótki plener a my zatroszczyliśmy się aby do dyspozycji gości były podane napoje i owoce oraz zadbaliśmy o miłe spędzenie czasu.

Ten ślub i wesele stanowiły duże wyzwanie, ale też dały olbrzymią satysfakcję, że udało nam się sprostać tym oczekiwaniom. Z przyjemnością patrzyłyśmy na szczęśliwe twarze nowożeńców. Przyjmowałyśmy wiele słów uznania i podziękowań ze strony Młodych, ich rodziców oraz gości. Dziękujemy :).

Zdjęcia z tej uroczystości możecie również obejrzeć na naszej stronie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *