Santorini – ślub Marty i Michała cz.III

Autor: Ania Pietruszka – Ślubna Pracownia Trójmiasto, www.slubujzagranica.pl
04.10.2011 – wtorek. Sesja narzeczeńska c.d.

Dzień zbudził nas wysoką temperaturą. Z rana zrobiliśmy próbny makijaż i fryzurę. Abyśmy mogły samodzielnie przygotować pannę młodą przeszkolone zostałyśmy przez stylistki z „FOBA DESIGN”. Początkowo troszkę stremowane, stworzyłyśmy całkiem przyzwoity wizerunek Panny Młodej. Po dwóch godzinach zrobiliśmy sobie krótka przerwę. Udaliśmy się do kawiarni położonej przy samej plaży na orzeźwiającą frappe czyli prawdziwą kawę mrożoną po grecku.
Ruszyliśmy w drogę na drugą część sesji narzeczeńskiej. Na ten dzień wynajęliśmy auto i udaliśmy się na podbój Santorini.
Pierwszy przystanek był w winiarni „Santo Wines”, jednej z najstarszych winiarni na wyspie. Prócz wspaniałych widoków raczyliśmy się kilkoma rodzajami wina.
Kolejny przystanek – Pyrgos, najstarsza i najwyżej położona wioska Santorini. Jej niesamowita architektura wszystkich bardzo zachwyciła. Wąskie uliczki, niezliczona ilość schodów, mnóstwo kwiatów i dużo bieli. W dalszą trasę udaliśmy się w kierunku Oia. Po drodze zatrzymaliśmy się w miejscu, gdzie na czarnym piachu wulkanicznym zakochane pary układają swoje inicjały z białych kamieni. M&M’sy tak świetnie się bawili, że nawet przejeżdżający Japończycy zatrzymywali się, aby zobaczyć co oni robią.


Czas zaczął nas gonić. Spieszyliśmy się do Oia, żeby zobaczyć najpiękniejszy zachód słońca zaczynający się mniej więcej o 18:30. Na miejscu mieliśmy problem z parkowaniem, ale co tam, daliśmy radę. Aneta, nasz opiekun turystyczny, cały czas nas poganiała. Początkowo chcieliśmy ją zabić, bo po drodze mijaliśmy mnóstwo pięknych miejsc, a Ona się na nas wydzierała „szybciej…. szybciej”! Uff dotarliśmy.
Warto było! Kolory zamieniały się z minuty na minutę. Niezliczone ilości turystów, z niemalże całego świata, jak winogrona winorośli oblepiali wszystkie dostępne murki . Sami też daliśmy się porwać euforii zachodzącego słońca. Magia! Nie wiedzieliśmy, że jest to jeden wielki spektakl jaki daje nam sama przyroda.
Gdy zapadł zmrok Oia pokazało nam swoją nową twarz, piękną kolorami oświetlonych sklepików i uliczek. Panorama oświetlonej wyspy swoim urokiem zapierała nam dech w piersiach. Wędrowaliśmy spacerkiem oświetlonymi uliczkami. Gdyby nie to, że następny dzień będzie najważniejszym dniem M&M’sów, a panna młoda musi pięknie wyglądać, zapewne wędrowalibyśmy tymi uroczymi uliczkami do późnych godzin nocnych, a mieliśmy jeszcze w planie jedną niespodziankę dla młodych.
Stary rybacki port położony u stóp Oia – Amoudi. Nabrzeże portu zabudowane malutkimi, urokliwymi restauracyjkami, gdzie serwowano świeże ryby i greckie wino. Wielokolorowe światła z restauracji odbijały się w wodzie małej zatoczki. Na falach kołysały się stare rybackie łodzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *