Santorini – ślub Marty i Michała cz.VII

Autor: Ania Pietruszka – Ślubna Pracownia Trójmiasto, www.slubujzagranica.pl

08.10.2011 – sobota

Od rana łapaliśmy ostatnie promienie słońca na Kamari Beach. Powoli dochodziło do nas, że to ostanie chwile na tej uroczej wyspie. Skomplikowaną sprawą stało się pakowanie walizek, o dziwo jakoś nie chciały się zamknąć. Czyżby słońce i ciepło wpłynęły na spuchniecie naszych ubrań ;). Nic z tego, po prostu każdy z nas zakupił podarunki oraz małe co nie co dla siebie, a ograniczenia wagowe w samolotach wymagały spakowania się w jak najmniejsze i najlżejsze walizki. W takim przypadku nawet niewielkie zakupy nie chciały się zmieścić. Na pożegnanie wybraliśmy się jeszcze na krótki spacer po Kamari.
Po południu przyjechał po nas autokar i przewiózł do portu Athinios, skąd odpłynęliśmy JET4 (Speed boat) na Kretę.
W przeciwieństwie do poprzedniej podróży tą łodzią, tym razem fala była wysoka i bardzo bujało. Wstając z fotela trudno było ustać na nogach.
Dopłynęliśmy na Kretę ok. godz. 20-tej, przywitał nas deszcz. Tak jak poprzednio w porcie czekały na nas Mercedesy, które zawiozły nas do hotelu położonego pod miastem. Zmęczenie rejsem dało się nam wszystkim we znaki, nie chciało nam się nigdzie ruszać. Posiedzieliśmy trochę w hotelowym barze i udaliśmy się na spoczynek.

09.10.2011 – niedziela

Tego dnia odlatywaliśmy do kraju. Nie myślcie jednak, że całe przedpołudnie spędziliśmy w hotelu. Ciągle nas gnało, aby zobaczyć jak najwięcej. Tym razem już bez aparatów i kamer pojechaliśmy lokalnym transportem do Hersonissos, miasta rozrywki. Wędrowaliśmy nadmorskim bulwarem, odwiedzając liczne sklepiki z tradycyjnymi wyrobami greckimi.
Szczególnie interesowały nas sklepy z przyprawami i naturalnymi kosmetykami, gdzie w kolorowych opakowaniach piętrzyły się niezliczone ilości produktów.


Walizki i tak pękały w szwach, ale mimo to zrobiliśmy jeszcze trochę zakupów. Po zjedzeniu tradycyjnej pitte i wypiciu orzeźwiającej frappe pojechaliśmy do hotelu, skąd „nasi” kierowcy przewieźli nas na lotnisko.
Pożegnaliśmy się z Grecją.

Jakie są odczucia Marty i Michała związane z wyjazdem? Oto one.

„Marta i Michał (M&M-sy) – poznaliście Nas, jako parę startującą w konkursie Ślubnej Pracowni. Po ciężkich trudach konkursu udało nam się wygrać wymarzony ślub na Santorini. Chcieliśmy Wam przedstawić pokrótce to, co wydarzyło się podczas naszego pobytu na wyspie.

Zaczniemy jednak od przedstawienia siebie nawzajem:

Marta o Michale – wysoki blondyn o niebieskich oczach… mmm…. mało, która przejdzie obok niego obojętnie. Michał, szybko nawiązuje kontakty, a zwłaszcza z kobietami. Team złożony z 4 kobiet bardzo mu odpowiadał, odnalazł się w nim szybko. Jako jedyny samiec, został ojcem-opiekunem całej rodziny 😉

Michał o Marcie – od czasu, gdy poznaliśmy się wiedziałem, że nasze drogi splotą się na długo… tak też się stało 🙂 Marta, urodzona dyktatorka, ale również delikatna i powabna kobieta. Zawsze lubi mieć wszystko pod kontrolą, tym razem musiała oddać całą organizację naszego wyjazdu w „obce” ręce. Nie było to dla niej łatwe, jednakże po poznaniu bliżej Pani Anny oraz Pani Anety wiedziała, że swój najważniejszy w życiu dzień oddaje w dobre ręce.

Podczas pobytu na wyspie, udało nam się z pomocą organizatorów zwiedzić praktycznie całą wyspę, zobaczyć najwspanialsze widoki zapierające dech w piersiach. Odwiedziliśmy malowniczą stolicę Santorini, miasto Thira oraz wiele innych miasteczek, Pyrgos, Firostefanii, Oia. Mieliśmy okazję stąpać po trzech różno kolorowych plażach wyspy, czarnej plaży położonej przy miasteczku Kamari i Perissa oraz czerwonej i białej położonej po przeciwnej stronie wyspy. Podczas pobytu na wyspie mieliśmy możliwość poznać kulturę tamtejszej ludności. Udało nam się dotrzeć do miejsca gdzie, co niedziela wieczorem na czarnej plaży odbywał się mały pokaz muzyczny, teatralny i filmowy ludzi mieszkających na wyspie na stałe.

Po trzech dniach szaleńczego zwiedzania Santorini nadszedł kulminacyjny dzień naszego pobytu. Piąty październik – ta data zawita na stałe do naszego kalendarza, jako rocznica naszego ślubu. Emocję sięgały zenitu wśród organizatorów oczywiście, gdyż para młoda w ogóle się nie denerwowała wiedząc, że oddała się w ręce profesjonalnych wedding planerów. Organizatorki panowały nad całą sytuacją, szczegółowo planując ją wcześniej na długo przed uroczystością. Wszystko w wielkiej tajemnicy przed nami. Ślub odbył się na wspaniale udekorowanym w papierowe kule tarasie widokowym jednego z hoteli stolicy wyspy Santorini. Urzędnik Urzędu Stanu Cywilnego prowadził ceremonię w dwóch językach, pierwszym narodowym greckim, a następnie te same słowa wypowiadał w języku angielskim. Uroczystość przebiegła bez zarzutu, szczęśliwi i lekko poddenerwowani wypowiedzieliśmy słowa przysięgi oraz magiczne „TAK”. Całość miała miejsce podczas zachodu słońca.

Po ślubie udaliśmy się na wspaniałą kolację do jednej z najlepszych restauracji na wyspie, „Atmosphere”. Lokal położony przy promenadzie przy plaży w miejscowości Kamari zrobił na Nas niesamowite wrażenie. Dekoracja stołu i miejsca, w którym mieliśmy kolację przeszła Nasze oczekiwania. Obsługa jak i właściciel lokalu bardzo mile nastawieni do ludzi. Mieliśmy okazję spróbować tradycyjnych dań kuchni greckiej, jak i tamtejszego wina z pobliskiej winiarni SantoWines – naprawdę polecamy, wszystko wyśmienite. Podczas kolacji nie zabrakło oczywiście pierwszego tańca pary młodej, jak również tradycyjnej Zorby wraz z tłuczeniem talerzy. Następnego dnia udaliśmy się do urzędu podpisać dokumenty związane ze ślubem, a już wieczorem wybraliśmy się na rejs po Kalderze ku zachodzącemu słońcu.

Z wielkim smutkiem wszyscy opuszczaliśmy wyspę… Jednak powiedzieliśmy sobie nawzajem, że jeszcze kiedyś tutaj wrócimy! Może za rok, w rocznicę ślubu? 🙂

Żadne słowa nie opiszą naszego szczęścia, które od tamtej pory rysuje się na naszych twarzach. Organizatorzy zapewnili Nam cudowny wyjazd, którego na pewno nie zapomnimy do końca życia. Wciąż jesteśmy pod wrażeniem całej organizacji wyjazdu w tak krótkim czasie. Za to wszystko DZIĘKUJEMY z całego serca!!!

Chcieliśmy również bardzo podziękować Pani Weronice – pani fotograf, która towarzyszyła nam od samego początku do końca wyjazdu. Zrobiła mnóstwo pięknych zdjęć! Dziękujemy!

Ten wyjazd nie odbyłby się bez wsparcie naszego Sponsora. Gdyby nie AB Amberia, Santorini moglibyśmy tylko oglądać na pocztówkach. Dzięki sponsorowi mogliśmy pokazać wszystkim jak bardzo się kochamy i że chcemy spędzić razem resztę życia. Dziękujemy, że uczyniliście nasze życie szczęśliwszym 🙂

Marta i Michał”

Oryginalny list:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *