Santorini – ślub Marty i Michała cz.I

Autor: Ania Pietruszka – Ślubna Pracownia Trójmiasto, www.slubujzagranica.pl

No i stało się…. W dniu 16.08.2011 otrzymaliśmy wiadomość o parze, która wygrała konkurs Ślubnej Pracowni. Marta i Michał, którzy w skrócie nazywali siebie M&M’sami.

Mieliśmy już wstępnie wybrane hotele teraz pozostało wszystko dopiąć. Tylko……. No to zaczynamy: bilety lotnicze na Kretę, bilety promowe Kreta – Santorini – Kreta, potwierdzenie zakwaterowania na Santorini, transfery Kreta i Santorini no i najważniejsze wolny termin w Urzędzie Stanu Cywilnego na Santorini. Kilkanaście maili, telefonów i gotowe!

No prawie. Teraz dokumenty. M&M’sy byli fantastyczni, załatwili całość w ciągu tygodnia. Kolejną sprawa to tłumaczenia na grecki i Apostille – pieczęć potwierdzająca autentyczność dokumentów którą uzyskuję się w MSZ. Kompletowanie dokumentów i tłumaczenia zajęło Młodym ok. 2 tygodnie, naprawdę się sprężali tym bardziej, że musieliśmy przesłać skany najpóźniej na 3 tyg. przed ślubem.
Tak więc dzięki sponsorowi naszego konkursu Pracowni bursztynu AB AMBERIA www.abamberia.pl, podróż Marty i Marcina, zwycięzców konkursu – mogła się rozpocząć.


02.10.2011 – niedziela

Początek podróży Marty i Michała.

Wsiedliśmy do samolotu udającego się na Kretę. Niby dobrze, że nocny rejs bo mieliśmy pospać ale nic z tego, adrenalina robi swoje. Staraliśmy się przymknąć oko, ale za oknem samolotu wstawał świt. Kolory piękne, niemalże bajkowe. Weronika – nasza Pani fotograf ze Studio B5 www.studio.b5.pl – podczas lotu szalała z aparatem o czym nie mieliśmy pojęcia. Po obejrzeniu zdjęć byliśmy jej niezmiernie wdzięczni za te foty.

Wylądowaliśmy na Krecie. Ciepło ale padał lekki deszczyk, co nie nastrajało podróżników pozytywnie. Weronika w duchu modliła się o poprawę widoczności, Marta i Michał o słońce, bo w końcu ma być romantyczny zachód słońca.
Podjechały po nas dwa wypasione Mercedesy i przewiozły do portu. O 9:45 odpłynęliśmy JET4 (Speed boat). Na pokładzie wszyscy padliśmy ze zmęczenia, za oknem lało.

Na Santorini dotarliśmy około 12:00 w południe, nie padało, ale też nie było słonecznie. Młodzi zawiedzeni, aż widać, no bo gdzie te reklamowane widoki. Weronika spojrzała w górę i wiedziała, że to co najpiękniejsze jeszcze przed nami. Wsiedliśmy do busa, który zabrał nas do hoteli. Powoli wjeżdżaliśmy na wysokość 330m, krętą, wąską i stromą drogą a przed nami, za każdym zakrętem coraz piękniejsze widoki. Młodzi natychmiast zaczęli filmować i od razu było widać zmianę ich nastroju, co wszystkich bardzo ucieszyło. Potem już było tylko lepiej.

Dotarliśmy do naszych hoteli. M&M’sy, tak zwykli siebie nazywać, zamieszkali w hotelu „Astro”, położonym blisko plaży, z basenem i patio otulonym różowymi i białymi bugenwillami. Jak na standardy Santorini pokoje spore, przestronne, przyjemnie urządzone. Pierwszy dzień na wyspie zrobiliśmy totalnie luźny. Młodzi zaraz po zakwaterowaniu pobiegli na plażę, gdzie łapali promyki słonka przebijające się przez chmury.

Wieczorem na plaży Kamari świętowano dzień rybaka. Zgromadziło się mnóstwo rodzimej ludności i nas tam też nie zabrakło. Muzyka na żywo, tańce, pyszne greckie ryby przyciągały jak magnez.

cdn.

 

PS więcej zdjęć znajdziecie w Galerii na stronie www.slubujzagranica.pl

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *