pierwszy taniec „na wesoło” – tak, czy nie?

Autor: Małgorzata Sroczyńska – Ślubna Pracownia Warszawa

Ostatnio na weselnych parkietach zagościły pierwsze tańce „na wesoło”. Internet aż roi się od nagrań takich występów. Pomysł na pierwszy taniec z przymrużeniem oka przywędrował do nas z USA. Najlepsze tego typu pokazy doczekały się ponad kilkanaście mln odsłon na youtube. Oczywiście nie chodzi tu o pary tańczące boogie-woogie, które jest urocze, zabawne i spontaniczne, ale o celowe powygłupianie się na parkiecie, najczęściej do kilku zmiksowanych ze sobą piosenek, np. „Can’t touch this”, „Sex Bomb” czy „Gangam Style”, „Ona tańczy dla mnie” i „Facet to świnia”.

„Śmieszny” pierwszy taniec ma zarówno swoich zagorzałych zwolenników jak i przeciwników. Sam pomysł jest oczywiście bardzo ciekawy. Jednak jak to zwykle bywa diabeł tkwi w szczegółach, a w tym wypadku nawet w szczególikach.

Jeśli zależy nam na dobrym show, które ma za zadanie rozbawić publiczność, przede wszystkim zastanówmy się nad formułą całej imprezy. W przypadku, gdy nasze wesele odbywa się w pałacu lub pięciogwiazdkowym hotelu, mamy na sobie bardzo elegancką suknię/smoking, czy frak, jeśli jemy najwykwintniejsze dania, a w tle rozbrzmiewa kwartet smyczkowy, to nie wybierajmy takiej konwencji pierwszego tańca. Będzie się ona gryzła ze stylem całości. Zatańczmy walca wiedeńskiego do klasycznej muzyki (np. Walc Kwiatów albo Walc ze Śpiącej Królewny Czajkowskiego) lub do muzyki tanecznej (np. Mecano – Hijo de la Luna, czy I have nothing W. Houston), bądź walca angielskiego (A. Dworak – waltz op. 54, R. Hayworth – Moon River, czy Enya – One you had gold). Jeśli bardzo zależy nam na tańcu humorystycznym, to pokażmy go później, gdy impreza nabierze już mniej oficjalnego charakteru, jako atrakcję dla gości.

Inaczej sprawa się ma, gdy nasze wesele nawiązuje stylem do zabaw ludowych, np. odbywa się w zajeździe, karczmie, albo, co coraz częstsze, w stodole. Wtedy taniec „na wesoło” można oprzeć na tańcach ludowych – naszych rodzimych, jak mazur, krakowiak, polka oraz zagranicznych – irlandzkich, rosyjskich, azjatyckich, czy afrykańskich. Takim tańcem również można osiągnąć zabawny efekt, a jednocześnie będzie się on bardzo dobrze komponował z całą stylistyką imprezy.

Pamiętajmy, że śmieszne show uda nam się jedynie wtedy, gdy zarówno muzyka jak i taniec będą doskonale dopracowane. Przygotowanie zajmie nam znacznie więcej czasu, wysiłku oraz pieniędzy niż nauka walca, czy fokstrota. Jeśli ma wyjść zabawnie, choreografia musi być perfekcyjnie ułożona oraz bezbłędnie opanowana przez nas technicznie. Nie możemy przy każdej zmianie piosenki zastanawiać się „co właściwie mieliśmy tu tańczyć?”, a takich przypadków jest niestety całkiem sporo. Konieczne jest również, żeby mix utworów był wykonany z głową, począwszy od selekcji odpowiednich piosenek, na ich czasie trwania skończywszy. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej gdy w nasze show chcemy zaangażować świadków, czy przyjaciół. Wiadomo – im więcej jest osób, tym większe prawdopodobieństwo pomyłki.

Na koniec, zwróćmy uwagę na pewien szczególik, o którym mało kto myśli podejmując decyzję o pierwszym tańcu „na wesoło”, a mianowicie o prezencji oraz naturalnym rodzaju ruchu Panny Młodej i Pana Młodego. Tę kwestię koniecznie należy wziąć pod uwagę. Każdy z nas ma inny sposób poruszania się, prezencji oraz gestykulacji. Najlepiej to zobrazować przykładem: jeśli Audrey Hepburn lub Beata Tyszkiewicz zaczęłyby tańczyć moon walk, wyglądałyby raczej groteskowo niż zabawnie. Z kolei PSY (ten od Gangam Style), albo Jaś Fasola nie muszą specjalnie się starać żeby rozbawić publiczność. Jeśli jesteśmy pogodni i roześmiani, tworzymy charakterystyczną parę, czy mamy zadatki na komików, to taniec „na wesoło” może być strzałem w 10tkę. Jeśli tworzymy parę bardziej zbliżoną stylem do „ich lordowskich mości”, to nie silmy się na żarty w tańcu. W obu przypadkach wykorzystajmy naszą aparycję i rodzaj ruchu do stworzenia jak najlepszego efektu. Pamiętajmy, że to, co fantastycznie wygląda na youtube w wykonaniu pucołowatego latynosa nie koniecznie będzie pasowało do nas.

Podsumowując – bardzo dokładnie rozważmy czy wybierzemy wesoły pierwszy taniec. Udane show na wysokim poziomie może być niebanalnym i oryginalnym urozmaiceniem wieczoru. Stworzy niezapomnianą atmosferę, rozbawi gości, nada kolorytu całej imprezie. Są to walory warte wysiłku. Niemniej przemyślmy, czy na pewno uda się nam osiągnąć zamierzony efekt, czy nie będzie to przysłowiowy „strzał w kolano”. Warto wyjść z założenia, że jak już coś robić, to robić to dobrze.

 

Jeden komentarz
  1. Pierwszy taniec powinien być widowiskiem, które otwiera całą uroczystość, to jak Polonez w dniu studniówki. Zabawny taniec zawsze można zaprezentować w trakcie wesela, z dedykacją dla wszystkich gości. Jeżeli uważacie, że Wasz wesoły taniec mógłby zaskoczyć gości na początku wesela, na pewno mógłby zaskoczy jako późniejsza atrakcja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *