Wesele pełne uśmiechu – Magda i Jérôme

Autor: Ania Pietruszka – Ślubna Pracownia Trójmiasto

Magda napisała do mnie w lipcu 2010 r. z zapytaniem o dekorację na ich wesele. Opisała mi swoje marzenia, które w żaden sposób nie byliśmy w stanie wkomponować w lokalizację, którą zarezerwowali. Gdy czytałam tego maila wiedziałam już dokładnie, jakie miejsce jest w stanie spełnić Jej oczekiwania. Ale czy w tak obleganym miejscu uda się znaleźć wolny termin? Niestety wybrany przez nich był zajęty. Ale okazało się, że inna data jest jeszcze dostępna. Czy Młodzi jednak zdecydują się na takie zmiany (lokalizacja i data ślubu)? Na szczęście niedługo przyjeżdżali do Polski, więc postanowiłam zabrać ich do Cegielni i pokazać to wyjątkowe miejsce.

Przyjechali, a ja poznałam wspaniałych ludzi. 🙂

Mieliście kiedyś styczność z osobą, która emanuje taką miłością do świata i ludzi, że zaraża nią wszystkich wokół? Taka jest właśnie Magda, a Jérôme (jej Żaba, jak go nazywała) ciepły, wspaniały człowiek z uśmiechem nie schodzącym z twarzy. Współpraca z nimi to była czysta przyjemność. Może jednak zamiast sama opisywać to wesele po prostu zamieszczę list, który dostałam od Magdy i Jérôme.

 

„On jest Francuska żaba a ja jakże fajna Polka;) oboje mieszkamy w Anglii.

Gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy wiedziałam, że będzie kiedyś moim mężem….

Minęło 5 wspaniałych lat i pewnego pięknego wieczoru mój żaba -Jérôme -poprosił mnie o rękę.

Wtedy wszystko się zaczęło.

Jak każda świeżo zaręczona panna wpadłam w szal organizacyjny – przesiadywanie przed komputerem, czytanie blogow, wysyłanie e-maili z pytaniami – wyczekiwanie na odpowiedzi, wykonywanie telefonów oraz próba wytłumaczenia mojej wizji komuś na drugim końcu kabla trwały w nieskończoność!

Powoli zaczynało mnie to wszystko przerastać, gdy pewnego pięknego dnia przeczytałam na Facebook, że jedna z moich znajomych „lubi” Ślubną Pracownią – nie omieszkałam zerknąć na stronkę 🙂

Po kilku sekundach wiedziałam, że to jest to!

Zdjęcia w galerii mnie po prostu olśniły, wesela i śluby wyglądały jak z bajki, pełne kolorów, pełne stylu i co dla mnie było najważniejsze – były spersonalizowane, dobrane do pary młodej.

 

Maila do Anny Pietruszki wysłałam chyba z prędkością światła, i tak samo szybko otrzymałam odpowiedz! W związku z tym, że mięliśmy juz zarezerwowaną salę, chciałam aby Ślubna Pracownia zajęła się dekoracją…

Jakże jednak się cieszymy, że na tym się nie skończyło! Nie wiem nawet jakby to opisać.

 

To tak, jakby Ania wiedziała po 5 min naszej telefonicznej rozmowy, że miejsce, które wybraliśmy na wesele, nie było miejscem dla nas. Najdziwniejsze jest to, że sama faktycznie miałam wątpliwości, ale nie miałam już sił na kolejne negocjacje, maile i telefony…

Dlatego też przy naszej kolejnej wizycie w Polsce, Ania zaoferowała całkowicie niezobowiązująca wizytę w innym miejscu. Dziś żałuję, że ktoś nas w ten dzień nie filmował :-). Uśmiechy na naszych twarzach i mina mojego żaby, kiedy wkroczyliśmy na teren Cegielni – były po prostu bezcenne. Ania strzeliła w dziesiątkę z przepaską na oczach!

Od momentu wysłania mojego pierwszego maila do Ani, do samego wesela wszystko potoczyło się bez przeszkód, nerwów i łez.

Wykonywanie telefonów, czy tez pisanie maili do Ani sprawiało mi przyjemność, gdyż zawsze czułam się słuchana i rozumiana, a co najważniejsze jest to faktem, że: Anna Pietruszka ma cierpliwość anioła :).

Na parę miesięcy przed naszym weselem żenił się mój brat bliźniak. Jego ślub i wesele wywarły na mnie niesamowite wrażenie . Był śnieg, świeczki , smaczne jedzenie i piękna atmosfera, jak to wtedy określił mój kuzyn: „poprzeczka wcale nie jest niżej”.

Napisałam o moich spostrzeżeniach do Ani, o tym jak było wspaniale i o tym pięknym śniegu. Oczywiście maila z odpowiedzią otrzymałam w mgnieniu oka, zapewnienia ze śnieg spadnie w czerwcu w mailu nie było 🙂 ale znalazłam za to wsparcie, którego szukałam i zapewnienie, że będzie dobrze. 🙂

 

Pomoc jaka otrzymaliśmy od Ślubnej Pracowni trudno jest przełożyć na kartkę…

Ania zajęła się wszystkim, od znalezienia mini żabek /prezentów dla naszych gości, pomocy w wybraniu dekoracji , koordynowaniem wesela, opieki nad podwykonawcami, zorganizowania fryzjera dla wybrednej panny młodej, do znalezienia idealnego miejsca na nasze wesele …

Ale co dla mnie było również bardzo ważne, to pomoc jaką otrzymaliśmy od Ani na miesiąc przed naszym ślubem. Miałam wówczas mnóstwo egzaminów, gdyż kończyłam moje dzienne studia na tutejszym uniwersytecie. Gdyby nie Ślubna Pracownia oraz pomoc jaką otrzymałam od Anny Pietruszki, najprawdopodobniej moje egzaminy nie zakończyły by sie sukcesem, a tak….miałam czas na naukę, gdy Ania zajmowała się dopinaniem ostatnich organizacyjnych guzików.


W dzień naszego ślubu otrzymałam maila potwierdzającego, że zdałam wszystkie egzaminy z wynikiem bardzo dobrym! Oczywiście nie obeszło się bez łez 🙂 te łzy się jednak nie liczą – gdyż były to łzy radości, które zawdzięczam Tobie Aniu.

Łzy również płynęły strumykiem gdy szlam do ołtarza do mojego Jérôme, płynęły, gdy zobaczyłam wszystkich naszych wspaniałych gości, naszą salę weselną, i płyną teraz kiedy sobie przypominam jak było cudownie.

 

Dziękujemy Ślubnej Pracowni i Ani Pietruszce za wszystko.

Chcielibyśmy również podziękować wszystkim podwykonawcom oraz osobom, które poznaliśmy dzięki Ślubnej Pracowni, nasz dzień również dzięki Wam pozostanie najwspanialszym dniem w naszym życiu, dziękujemy za niesamowity wysiłek i profesjonalizm włożony w nasz ślub i wesele.”

 

Magda i Jérôme

 

Cóż jeszcze mogę dodać? Dla takich ludzi mimo, że wesele było wyjątkowo pracochłonne, z prawdziwą przyjemnością znosi się wszelkie trudy organizacji. Jestem wdzięczna Im za tyle ciepłych słów skierowanych nie tylko do mnie, ale również do wszystkich osób współpracujących przy Ich weselu. Jestem pewna, że szczęście nie opuści tej pary, czego życzę Im z całego sera.

Mogę jeszcze tylko dodać, że życzę każdemu konsultantowi jak najwięcej takich wspaniałych klientów.

 

 

 

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp

4 Responses

  1. Dzięki za odpowiedź. Tak właśnie wyglądały na japonki, ale nie bardzo mogłam sobie wyobrazić ich przeznaczenie. Ale pomysł musze przyznać, mi sie podoba:)

  2. Odpowiadając na pytanie „co jest w walizce?”.
    To są japonki. Para Młoda przywiozła je z Anglii w tym wspaniałym kuferku.
    Jakie ich przeznaczenie?
    Wypoczynek dla zmęczonych nóg gości. Miały duże wzięcie, szczególnie po północy.

  3. Jako fotograf muszę przyznać, że był to wyjątkowy ślub pełen pięknych dekoracji i wzruszają momentów… było co fotografować.

    Na plenerze innego dnia za to Magda i Jerome byli w w pełni wyluzowani i chętni na szalone zdjęcia 🙂

    Dziękuję ślubnej pracowni za miłą współpracę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *