jak Paulina i Szymon zdobywali zamek

Autor: Anna Boroń – Ślubna Pracownia Małopolska

Praca z Pauliną i Szymonem była krótka, intensywna i powiedziałabym wzorowa. Poznaliśmy się na wieczorkach tanecznych w Kinia Dance Studio, gdzie przygotowywałam pogadanki dla Młodych Par o tajnikach organizacji wesela. Chyba udało mi się ich skutecznie „postraszyć”, gdyż zaraz po skończonym wykładzie zgłosili się do mnie:). Prawda jednak była taka, że ich wesele było bardzo skomplikowane, zawierało dużo atrakcji i trzeba było to sensownie zorganizować. Oczywiście mieli do pomocy fantastycznych świadków, ale i tak wszyscy mieli pełne ręce roboty.

wesele dekoracje pawie pióro
Najtrudniejszą sprawą było dogranie godzin atrakcji i zgranie ich w czasie z posiłkami, setami zespołu. Było to o tyle trudne, że wesele odbywało się na zamku, na kilku poziomach, dziedzińcu oraz przed zamkiem. Ciężko jest w takiej sytuacji kierować grupą gości, pilnować przejścia z jednego miejsca na drugie – bardzo łatwo można spowodować całkowite rozjechanie się imprezy. Życie również wprowadziło dużo poprawek do naszego scenariusza ponieważ jeden zespół spóźnił się a drugi miał problem ze strojami. Walka z czasem była dla nas największym wyzwaniem.

biały samochód retro dekoracje kwiaty wesele sala weselna Kraków
Zanim jeszcze wesele się rozpoczęło, już na ślubie Paulina z Szymonem tak bardzo chcieli się pobrać, że nie czekając na wezwanie kierującego uroczystością pracownika weszli do sali ślubów. Może nie ma w tym nic takiego strasznego, ale pani urzędniczka była przyzwyczajona do tego, że ona wprowadza Państwa Młodych. Strasznie się wtedy obraziła, stwierdziła, że to nie ma sensu i ona po nich wchodzić nie będzie bo to idiotycznie wygląda. Wtedy zamarłam. Wydawało się, że ona faktycznie nie zamierza udzielić im ślubu. Ostatecznie jednak ślub się odbył natomiast został skrócony o tradycyjną formułę przywitania gości oraz krótką historię tego miejsca standardowo wygłaszaną przez pracownika USC.

młoda para

muzyka na ślubie
Od tego momentu czas zaczął przyspieszać dwukrotnie. Goście w ekspresowym tempie dojechali na zamek, zaraz po nich zjawili się młodzi. Kiedy zjawiłam się w kuchni z tą informacją zastałam kelnera dopiero ubierającego spodnie…. Na szczęście życzenia składane Młodej Parze były długie i gorące, co pozwoliło kuchni zyskać na czasie.

strój panny młodej
Najważniejszym punktem atrakcji był pierwszy taniec, do którego Paulina musiała się przebrać, a my zyskaliśmy kilka minut. Mimo perfekcyjnego przygotowania – przesłania muzyki zespołowi, posiadaniu trzech pendreivów okazało się, że niestety zespół nie ma na czym tego odtworzyć. Na szczęście świadkowa przywiozła laptop, który miał być wykorzystany przy prezentacji, więc sytuacja została uratowana. Taniec był fantastyczny.
Kolejną atrakcja był występ zespołu Pauliny – Matsuri – świetna formacja japońskiego tańca. Nie ze swojej winy spóźnili się przeszło godzinę mogliśmy więc ten czas wykorzystać na prezentację przygotowaną przez świadkową. Niestety zawiódł nas tym razem sprzęt – mimo prób nie udało się go uruchomić. Ale świadkowie nie dali za wygraną i po jakimś czasie komputer ożył. Warto było – gdyż prezentacja wzruszyła wszystkich.
W końcu także dojechał zespół i dał wspaniały pokaz. Zaś po jego występie zjawili się na zamku rycerze, którzy uprowadzili Młodych przed zamek i tam dokonały się uroczyste oczepiny.

atrakcja na wesele rycerze

W międzyczasie odbywały się tańce, serwowano posiłki, zapalono grilla – to naprawdę była intensywna noc. Mimo tego, że koordynowałam wesele sama i bieganie po schodach na drugi dzień dało się we znaki, to jednak na weselu zdążyłam także się wytańczyć. Ta fantastyczna atmosfera była zasługą Młodych i ich wspaniałych gości. Jeszcze raz Wam dziękuję!

2 komentarzy
  1. Pingback: Paulina i Szymon czyli Sannin yoreba Monju-no chie » Fotografia ślubna | Zdjęcia ślubne | Adam Ludwik Photography

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *